Live hören
Jetzt läuft: Yalaaaa von Zuchu

Berlin już nie jest tym, czym był bez Zamku

Posłuchaj felietonu Piotra Olszówki

04:46 Min. Verfügbar bis 29.07.2022


standPUNKTwidzenia

Berlin już nie jest tym, czym był bez Zamku

„Jest to miejsce ludyczne dla ludu i refleksyjne dla głodnych wiedzy, tu zbiory obiektów pozaeuropejskich kultur z muzeów w Dahlem znajdą więcej ciekawych niż na zachodnioberlińskiej wsi” – tak o nowo otwartym Humbold Forum w Berlinie pisze Piotr Olszówka.

Ansicht auf das fast fertig rekonstruierte Berliner Schloss/Humboldt Forum.

Czy mogłoby być lepiej? Zawsze może być lepiej. Czy mogło być gorzej? Gorzej już było.  

W miejscu, gdzie lustrzanymi oknami jak z gabinetu przesłuchań Stasi straszył „balast republiki”, zbudowany na ruinach wysadzonego w powietrze przez komunistów Zamku Królewskiego Hohenzollernów powstała konstrukcja zapewne zasługująca na krytykę, a jednak wypełniająca to centralne miejsce stolicy Niemiec krytyczną masą. Odwołanie do braci Humboldtów, a zwłaszcza do Alexandra otwiera zaskakujący w kontekście restauracyjnego ducha zamku cytat z roku 1791, kiedy to Alexander von Humboldt, przebywając w Paryżu, osobiście woził piach na budowę demokratycznego parlamentu, służył duchem i ciałem tej rewolucji, do której przecież odwoływali się po nim Marks i jego kontynuatorzy. Zza Szprewy patrzą odwróceni plecami do placu Alexandra (nie Humboldta, lecz cara Rosji) Charlie Marx i Charlies Engels, skazani na ten widok na długi czas, gdyż inicjatywy wyburzenia Forum i zastąpienia go odbudowanym Pałacem Republiki Enerdowskiej rosną wprawdzie w siłę, lecz ludziom nie żyje się aż tak dostatnio, by powzięli ten pomysł z entuzjazmem.  

Wypełnione jest Forum jeno w części, daje jednak wielką i dobrze zorientowaną przestrzeń dla twórczych ekshibicji: wystaw sobie słuchaczu, ileż tu można wystawić! Jest to miejsce ludyczne dla ludu i refleksyjne dla głodnych wiedzy, tu zbiory obiektów pozaeuropejskich kultur z muzeów w Dahlem znajdą więcej ciekawych niż na zachodnioberlińskiej wsi. Nostalgicy powiedzą, że najlepsze są zachowane z eNeRDowskiej budowli informacyjne wyświetlacze, rzeczywiście świetnie zaprojektowane, kontrapunkt dla nich stanowi kilka kamieni w fasadzie od strony Unter den Linden, zachowały się z ruin dawnego zamku i są wmontowane w portal wejściowy. Jak macewy, z których robiono drogi i ogrodzenia, wrzucone w fundament ostatecznego rozwiązania kwestii klasowej, wydobyte i przywrócone swej początkowej funkcji.

Dyskusje na temat odbudowy totalnie zniszczonych historycznych obiektów są przestarzałe, jeszcze warszawska Starówka, jeszcze obok niej Zamek Królewski takiej dyskusji wymagały. Dziś wiadomo, że nie było lepszego rozwiązania, a Warszawa bez zbudowania na nowo podobizn tego, co ją historycznie stanowiło, nie miałaby racji istnienia, można ją było przenieść w inne miejsce. Berlin nie mógłby się zrosnąć bez wypełnienia miejsca po wyrwanym sercu; że nie jest to dawny Zamek, ani - niestety - nie arcydzieło nowej architektury, tego już nie warto dyskutować, mieszkańcy i goście będą współdecydować o kształcie i losach tego miejsca, odwołującego się słusznie do oświeceniowej tradycji niemieckiej nauki, do tego, co najlepiej bodaj udało się w trzydziestoleciu od zjednoczenia: integracji i internacjonalizacji nauki w Towarzystwie Maxa Plancka, z pomocą między innymi Fundacji Humboldtów, Wspólnoty Leibizowskiej, Instytutów Fraunhofera. Laboratoria i warsztaty, wystawy czasowe, nacisk położony na współzależność wszelkich zjawisk to dobra podstawa do stworzenia w tym hybrydalnym centrum, niemal mieście w mieście, nowego miejsca spotkań nauki i kultury.  Na razie zbyt jest wcześnie, by rozstrzygać o powodzeniu tej idei, stała się już ciałem, lecz wypełniona być musi duchem, pokazane dotąd wystawy nie zadawalają, uzupełnienia barokowej architektury modernistycznym (z postmodernistycznym przymrużeniem oka) skrzydłem autorstwa Franco Stella jest decyzją teoretycznie spójną w swej przewrotności: takie postępowanie sugeruje, iż „dobudowano” nowe do starego, jakoś istniejącego, rozróżnia między konstrukcją i rekonstrukcją, paradoksalnie wzmagając jeszcze efekt protezy. Wszystko to jednak blednie wobec ogromu tego artefaktu: miasto już nie jest tym, czym było bez Zamku, znów zaczęło się przedefiniowywać, tym razem wokół jądra kondensacji, jakim jest Forum Humboldtów, wbrew zasadzie niemożności i narzekania, którą tak znakomicie Niemcy przejęli od Polaków.  

Piotr Olszówka

Stand: 29.07.2021, 17:56