Live hören
Jetzt läuft: Golden von GOLD feat. Tay Iwar

Wiele hałasu o nic?

Igrzyska olimpijskie 2024

Wiele hałasu o nic?

Kaweh Niroomand, wiceprezydent Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego, chce debaty na temat możliwości zorganizowania w Berlinie olimpiady. "Na przeszkodzie stoją nie tylko względy historyczne, ale także niechęć ze strony obywateli" – pisze Maciej Wiśniewski.

Kaweh Niroomand

Kaweh Niroomand

„Igrzyska olimpijskie w Berlinie byłyby magnesem” – głosi tytuł w dzisiejszym wydaniu dziennika „Der Tagesspiegel”. Autorem tych słów jest Kaweh Niroomand – wiceprezydent Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego. Niroomand deklaruje się jako zwolennik zorganizowania w Berlinie olimpiady i podaje dwie możliwe daty – 2032 lub 2036. Szczególnie ta druga budzi w Berlinie sporo kontrowersji. W 2036 r. przypada setna rocznica igrzysk w Berlinie, których organizatorami były hitlerowskie Niemcy. Wiceszef Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego mówi w wywiadzie dla „Tagesspiegla”, że zależy mu na debacie na temat możliwości zorganizowania w Berlinie olimpiady. Tymczasem dyskusja taka toczy się już od miesięcy i ma nawet polski akcent. 
Już w marcu ub. r. na łamach wspomnianego „Tagesspiegla” szef resortu spraw wewnętrznych i sportu Berlina Andreas Geisel powiedział, że Berlin chciałby zorganizować igrzyska w 2036 r., ale nie sam. „Można by to zrobić wspólnie z Warszawą” – stwierdził berliński socjaldemokrata, wywołują spory rezonans w polskich mediach. 
Jednak trzy miesiące później federalny minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer kategorycznie odrzucił możliwość zorganizowania przez Niemcy olimpiady w 2036 r. „Jak byłoby to odebrane na świecie? Że Niemcy świętują setny jubileusz nazistowskiej olimpiady? To nie może się zdarzyć” – mówił poirytowany Seehofer na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Pomysł, który podzielił stołecznych polityków, nie przypadł do gustu komentatorom. „Są w Niemczech miejsca i rocznice zatrute przez historię. Dokładnie taka jest data 2036 – sto lat po nazistowskiej olimpiadzie w Berlinie” – napisała „Frankfurter Allgemeine”. 
„Dobre chęci, by pokazać, jak wspaniale Niemcy rozwinęły się od 1936 r., mogą nie wystarczyć, by załatać wszystkie dziury, które znajdą się na drodze berlińskiej kandydatury” – czytamy z kolei w „Tagesspieglu”, który zauważa, że biedny Berlin potrzebowałby miliardów na budowę infrastruktury i nowych obiektów sportowych. 

Olimpiada w Berlinie? Posłuchaj komentarza Macieja Wiśniewskiego

COSMO Radio po polsku - Beitrag 14.01.2020 03:31 Min. Verfügbar bis 14.01.2021 COSMO Von Maciej Wiśniewski

Na jeszcze inny aspekt zwraca uwagę Hanno Hochmuth – historyk z Centrum Badań Historycznych w Poczdamie, cytowany przez tamtejszą „Märkische Allgemeine Zeitung”. „W naszej krytycznej kulturze pamięci olimpiada w Berlinie w 2036 r. obarczona byłaby skazą, która z góry dyskwalifikowałaby tę kandydaturę. Nie mówiąc już o tym, że wielkie projekty takie jak igrzyska olimpijskie nie mogą dziś praktycznie liczyć na poparcie demokratycznych społeczeństw”. Rzeczywiście, na przeszkodzie organizacji olimpiady w Niemczech stoją nie tylko względy historyczne, ale także niechęć ze strony obywateli. Berlin już kilka lat temu ubiegał się o prawo do organizacji igrzysk w 2024 r. Niemiecki Komitet Olimpijski wybrał jednak wówczas Hamburg właśnie ze względu na protesty mieszkańców stolicy. Później także hamburczycy wypowiedzieli się w referendum przeciwko imprezie w swoim mieście. Podobnie zagłosowali mieszkańcy Monachium w sprawie organizacji zimowej olimpiady w 2022 r. Wygląda więc na to, że ożywiona przez wiceszefa Niemieckiego Komitetu Olimpijskiego dyskusja na temat olimpiady w Berlinie to wiele hałasu o nic. 

Maciej Wiśniewski

Stand: 14.01.2020, 17:39