Live hören
Jetzt läuft: Mektoub (Arabic Version) von Mauvais Oeil

Między pierwszą a drugą falą

Posłuchaj felietonu Krzysztofa Niewrzędy

COSMO Radio po polsku - Beitrag 29.06.2020 04:54 Min. Verfügbar bis 29.06.2021 COSMO Von Krzysztof Niewrzęda

Między pierwszą a drugą falą

"W Stanach, w czasie gdy pracę straciło ponad 40 milionów osób, łączny majątek netto amerykańskich miliarderów wzrósł o 485 miliardów dolarów. Interes kręci się w czasie pandemii jak bęben w pralce" pisze Krzysztof Niewrzęda w felietonie z cyklu "standPUNKTwidzenia".

Krzysztof Niewrzęda

Zepsuła nam się pralka. Wezwałem więc fachowca, ponieważ obostrzenia dotyczące kontaktów społecznych zostały poluzowane. Co prawda współczynnik reprodukcji wirusa jest w Niemczech dużo wyższy, niż przed ich wprowadzeniem (wówczas wahał się między 0,7 i 1,0, a ostatnio między 1,7 i 2,8), ale nie jest to chyba zbyt istotne, skoro uznano, że ludność skazana na drugą falę pandemii musi się trochę wyhasać. Toteż udajemy, że wszystko jest w porzo i normalnie jakoby żyjemy.

W 2001 r. wraz z moją małżowiną przeprowadziłem się z Bremy do Berlina. Cały nasz dobytek zmieścił się w niewielkiej furgonetce, którą wypożyczyłem za 500 marek. Ograniczyliśmy go do minimum, żeby nie zadusiły nas koszty. Prawie wszystkie meble wystawiliśmy więc na ulicę, zgodnie z bremeńskim zwyczajem, dzięki czemu trafiły do kolejnych właścicieli. Sami większość z nich w ten sposób pozyskaliśmy. Wypraliśmy, wymyliśmy, niektóre pomalowaliśmy i używaliśmy przez dwanaście lat. Niczym wzorowi wyznawcy recyklingu. Bo nawet jeśli kupowaliśmy jakieś inne sprzęty, to zazwyczaj używane. Choćby lodówkę. Ją zresztą też wynieśliśmy na ulicę. Do Berlina przyjechaliśmy zatem słabo wyposażeni. I to był problem. Remont wynajętego mieszkania, pochłonął bowiem dużo więcej kasy niż czynsz, którego nie płaciliśmy przez dwa miesiące, w ramach zachęty do zasiedlenia ruiny. Konto mieliśmy więc przeciągnięte na maksa. A doskwierał nam już nie tylko brak lodówki, ale i pralki. W bremeńskiej sadybie, korzystaliśmy ze wspólnej dla wszystkich lokatorów pralni, która znajdowała się w piwnicy. Wystarczyło zaopatrzyć się w żetony u dozorcy, żeby prać do upadłego. Dlatego nie załapaliśmy na starcie, że w Berlinie będziemy musieli mieć własną waszmaszynę. Niestety nie stać nas było nawet na nabycie czegoś takiego w sekendhendzie. Chyba że na raty. Ale sprzedawcy nie mieli ochoty na taki deal. Łaziliśmy jednak od drzwi do drzwi. Zajrzeliśmy także do sklepu, w którym serwowano wypasione produkty firmy założonej przez kolesia, który stał się patronem fundacji na rzecz nauki. I nagle eureka! Bo subiekt bardzo się starał, byśmy kupili nie tylko pralkę, ale i lodówkę ze zmywarką w pakiecie. Zapytałem go zatem, czy przyjąłby czeki podpisane na kolejne dwanaście miesięcy. Gdyż czeki stosowano wtedy powszechnie. I on to łyknął. Wypełniłem więc dwanaście formularzy, na każdym wpisując odpowiednią datę oraz kwotę i następnego dnia hulała u nas zarówno lodówka, jak i zmywarka. A dwa dni później pralka, która zepsuła się tydzień temu. A więc po dziewiętnastu latach. Przestała grzać wodę. Przykra sprawa, bo uznałem, że to jej kres ostateczny.

Wyszukałem jednak w berlińskich „Kontaktach” ogłoszenie, w którym polecał się właściwy majster i zadzwoniłem do niego. Słusznie! Bo od razu mnie pocieszył, mówiąc, że taki sprzęt warto naprawić. I naprawił. Przy okazji zaś powiedział, że to bardzo porządny model. Nie taki szajs, jak teraz robią, że wszystko się sypie zaraz po okresie gwarancji i w dodatku nie można tego zreperować, bo elektronika zalana jest żywicą. Wciąż kupuje się więc nowe ustrojstwa. Stare zaś zaśmiecają połacie afrykańskich i azjatyckich państw. Setkami milionów wraków. Tak jak maseczkami zużytymi w czasie pandemii, które pływają w ich przybrzeżnych wodach megaławicami. Grunt jednak, że rekiny mają żerowisko. No bo w samych Stanach, (jak podaje think-tank Institute for Policy Studies) między 18 marca a 28 maja, a więc w czasie, gdy pracę straciło tam ponad 40 milionów osób, łączny majątek netto amerykańskich miliarderów wzrósł o 16,5%, czyli o 485 miliardów dolarów. Interes więc się kręci jak bęben w pralce.

Krzysztof Niewrzęda (ur. w 1964 r. w Szczecinie) – poeta, prozaik i eseista. Za twórczość literacką nagrodzony Złotą Sową Polonii (2017), przyznawaną przedstawicielom światowej Polonii za dokonania twórcze i artystyczne. Finalista Nagrody Poetyckiej Silesius (2011) i Europejskiej Nagrody Literackiej (2009). Laureat konkursów poetyckich i prozatorskich. Był redaktorem ukazującego się w Niemczech pisma „B-1”, stałym współpracownikiem dwumiesięcznika „Pogranicza”, kwartalnika „Elewator” oraz felietonistą „Gazety Wyborczej”. Mieszka w Berlinie. 

Stand: 03.07.2020, 17:39