Live hören
Jetzt läuft: U Say von Goldlink feat.The Creator Tyler & Jay Prince

Ku pamięci

Posłuchaj felietonu Krzysztofa Niewrzędy

COSMO Radio po polsku - Beitrag 11.09.2019 05:12 Min. Verfügbar bis 11.09.2020 COSMO

Ku pamięci

„Trudno opisać słowami zbrodnie dokonane przez Niemców” – mówił niedawno szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas. Rzeczywiście trudno. Lecz warto przypomnieć pewne fakty – pisze Krzysztof Niewrzęda.

W dniu osiemdziesiątej rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier prosił o wybaczenie, mówiąc: „Osiemdziesiąt lat temu mój kraj, Niemcy, napadły na swój sąsiedni kraj – Polskę (…) Moi rodacy rozpętali okrutną wojnę (…) Mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci. Polska, jej kultura, jej miasta, jej mieszkańcy – wszystko, co żywe, miało zostać unicestwione”. Miesiąc przed tą rocznicą, niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas, powiedział natomiast: „Za to, co Niemcy uczynili w Polsce i Polakom, można odczuwać jedynie głęboki wstyd”. I dodał: „Trudno opisać słowami zbrodnie dokonane przez Niemców”. Rzeczywiście trudno. Lecz warto przypomnieć pewne fakty.

Krzysztof Niewrzęda

Co prawda większość wie, że w trakcie tej wojny na terenie Polski zginęło sześć milionów obywateli, a więc 22% społeczeństwa. Że ludzie ci byli zabijani w masowych egzekucjach lub niemieckich obozach, gdzie zostali zagazowani, zastrzeleni, bądź uśmierceni fenolem wstrzykiwanym w serce. Niewielu jednak wie, że w ramach Generalplan Ost Niemcy planowali likwidację aż 85% polskiego społeczeństwa i że już w pierwszych dniach września 1939 roku, cywile narodowości niemieckiej na Pomorzu, biorąc udział w zabijaniu tysięcy Polaków, okładali ich przed śmiercią deskami nabitymi gwoździami. Głównie nauczycieli, księży, prawników, urzędników, samorządowców oraz przedsiębiorców. Następnie mordowali ich. Choćby obcinając im głowy łopatami, albo rozbijając je kolbami karabinów. Niektórych zakopywali żywcem lub topili w kloakach. Nie każdy też wie, że w kolejnych tygodniach, miesiącach i latach tej wojny Niemcy w okupowanej przez nich Rzeczpospolitej masowo gwałcili kobiety. Że wprowadzili na terenie podbitej Polski przepisy, na mocy których każdemu groziła kara śmierci nie tylko za ukrywanie osób pochodzenia żydowskiego, ale nawet za podanie im szklanki wody. Nie wszyscy też wiedzą, że Niemcy spacyfikowali ponad osiemset polskich wsi i w każdej z nich zabili od kilku do kilkuset mieszkańców. A osiemdziesiąt miejscowości całkowicie zniszczyli, odbierając tam życie wszystkim lub prawie wszystkim ludziom. Także małym dzieciom, które nierzadko zabijali waląc nimi o ścianę lub drzewo. Poza tym Niemcy w okupowanej Polsce nagminnie torturowali więźniów. Zrzucali ich ze schodów, bili, wieszali na hakach wbijanych w szczęki lub krocze, przypalali, łamali im kości i zrywali paznokcie. Więźniem zaś w każdej chwili mógł zostać prawie każdy oprócz okupantów. Bez względu na etniczne pochodzenie. Następnie zaś trupem, którego przerabiano niekiedy na mydło, po uprzednim wyrywaniu mu złotych zębów i obcięciu włosów, używanych do produkcji filcu – jeśli były krótkie. Długie wykorzystywano bowiem do wytwarzania przędzy, z której produkowano skarpety dla marynarzy z okrętów podwodnych. Zdarzało się także, że Niemcy produkowali nawóz ze spalonych ciał ludzkich oraz zmielonych kości. Że robili abażury z ludzkiej skóry, obicia mebli oraz okładki książek. Mało kto wie również, że niemieccy mieszkańcy wiosek oraz miasteczek, w ostatniej fazie wojny organizowali obławy na więźniów, którym udało się uciec do lasu, gdy z obozów na terenie okupowanej Polski zostali zagnani do Rzeszy. Że ci właśnie zwyczajni, niemieccy cywile zabijali tych uciekinierów, urządzając polowania, które nazywali polowaniami na zebry, ponieważ więźniowie mieli na sobie pasiaki.
Zaledwie pięć miesięcy po zaatakowaniu Polski przez Niemców, 6 lutego 1940 roku w „Völkischer Beobachter”, a więc najbardziej poczytnej niemieckiej gazecie tamtego okresu, ukazał się wywiad z Hansem Frankiem, generalnym gubernatorem okupowanych ziem polskich. Powiedział on wówczas: „Gdybym każdorazowo po rozstrzelaniu siedmiu Polaków chciał rozwieszać plakaty, to w Polsce nie starczyłoby lasów na wyprodukowanie papieru na takie plakaty”. Kilka lat później podczas procesu w Norymberdze tenże Hans Frank zasłynął, mówiąc: „Tysiąc lat przeminie, zanim zatarta zostanie ta wina Niemiec”. Potwierdza to niejako Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, który w 2013 roku napisał: „To, co Niemcy noszą na sobie jako naród, to jest taka hańba, taki ciężar, że kompletnie nie dają sobie z tym duchowo rady. I nie daje sobie z tym rady już kolejne pokolenie”.

Krzysztof Niewrzęda (ur. w 1964 r. w Szczecinie) – poeta, prozaik i eseista. Za twórczość literacką nagrodzony Złotą Sową Polonii (2017), przyznawaną przedstawicielom światowej Polonii za dokonania twórcze i artystyczne. Finalista Nagrody Poetyckiej Silesius (2011) i Europejskiej Nagrody Literackiej (2009). Laureat konkursów poetyckich i prozatorskich. Był redaktorem ukazującego się w Niemczech pisma „B-1”, stałym współpracownikiem dwumiesięcznika „Pogranicza”, kwartalnika „Elewator” oraz felietonistą „Gazety Wyborczej”. Mieszka w Berlinie. 

Stand: 11.09.2019, 16:10