Live hören
Jetzt läuft: Money trees von Kendrick Lamar feat. Jay Rock

Kentler, czyli bomba bez wybuchu

Posłuchaj komentarza Tomasza Kyci

COSMO Radio po polsku - Beitrag 22.06.2020 02:57 Min. Verfügbar bis 22.06.2021 COSMO Von Tomasz Kycia

Kentler, czyli bomba bez wybuchu

Przez 30 lat berliński Senat przekazywał bezdomne dzieci, dzieci z rodzin patologicznych oraz dzieci z problemami wychowawczymi pod opiekę pedofilom. Dlaczego nie ma na ten temat wydań specjalnych dzienników, burzliwej debaty społecznej i woli radykalnego wyjaśnienia tego potwornego przestępstwa?

Symbolbild Kindesmissbrauch

Opowiadała mi kiedyś babcia, jak podczas II wojny światowej w wiosce wybuchła bomba. Szok pozostawał w mieszkańcach jeszcze na długo po wybuchu. Jedynie dziadek, który przebywał akurat na urlopie w domu, niespecjalnie się tym przejął, ponieważ na froncie codziennie był świadkiem wybuchów. 

Obawiam się, że jesteśmy właśnie świadkami wybuchu bomby, ale przyjęliśmy rolę dziadka. Otóż, opublikowany niedawno raport Uniwersytetu w Hildesheim potwierdził znane już od lat podejrzenia. Przez 30 lat berliński Senat przekazywał bezdomne dzieci, dzieci z rodzin patologicznych oraz dzieci z problemami wychowawczymi pod opiekę pedofilom w ramach tzw. "eksperymentu Kentlera". Ta eufemistyczna nazwa, stosowana przez ówczesne władze Berlina pochodzi od Helmuta Kentlera, seksuologa i pedagoga, który był przekonany, że można oddać pod opiekę pedofilom dzieci z rodzin patologicznych. W ten sposób osoby o skłonnościach pedofilskich miały możliwość wykorzystywania wyłącznie wybranych dzieci, a jednocześnie z ulic Berlina Zachodniego znikały dzieci bezdomne i zaniedbane. O przestępczej praktyce seksuologa wiedziały władze Berlina, wiedziały również berlińskie Urzędy ds. Dzieci i Młodzieży, czyli Jugendamty. Wg przedstawionego raportu, mimo licznych sygnałów ze strony ofiar przestępcze praktyki trwały co najmniej do 2003 roku. Helmut Kentler zmarł w 2008 roku. Nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności.  

Prawda, że brzmi jak opowieść z horroru? Tymczasem to wynik kolejnego już raportu w tej sprawie. Dzisiejsza senator ds. młodzieży i dzieci Sandra Scheeres (SPD) stwierdziła, że wyniki są „potworne i szokujące” i zapowiedziała ofiarom wypłatę odszkodowania. Na przejęcie kosztów ewentualnego procesu Senat Berlina się nie zgodził, twierdząc, że sprawa uległa przedawnieniu. 

I tyle. Dziś nie mamy na ten temat wydań specjalnych wieczornych dzienników, burzliwej debaty społecznej, głębokiej woli radykalnego wyjaśnienia tego potwornego przestępstwa. Nie wiemy, jacy konkretni ludzie odpowiadają za przekazywanie dzieci pedofilom. Kto odpowiada za pseudoedukację ówczesnych władz Berlina i wreszcie, jaką rolę w tym procederze systematycznego gwałcenia dzieci odegrały Jugendamty? Czy system edukacji w Berlinie jest na tyle przejrzysty, by chronić nasze dzieci? Obawiam się, że po „wybuchu bomb” w gimnazjum Piotra Kanizjusza w Berlinie, w elitarnej Odenwaldschule, po aferach z „bestią z Lüdge”, z Münster czy z Poczdamu przygłuchliśmy na wybuchy kolejnych bomb. Ale niesłusznie! Bo chodzi o krzywdę dzieci! 

Tomasz Kycia

Stand: 22.06.2020, 23:07