Live hören
Jetzt läuft: Je ne sais pas von Lous & The Yakuza feat. Sfera Ebbasta & Shablo

Polska kuchnia zapisana w genach 

Posłuchaj felietonu Jacka Slaskiego

COSMO Radio po polsku - Beitrag 27.07.2021 02:54 Min. Verfügbar bis 27.07.2022 COSMO Von Jacek Slaski


standPUNKTwidzenia

Polska kuchnia zapisana w genach 

„Polacy za granicą tęsknią za ogórkami kiszonymi i kaszą gryczaną. Pamiętam, jak się kiedyś szukało polskiego twarogu, żeby sernik smakował jak w kraju, albo składników na żur czy bigos. Polska kuchnia jest gdzieś głęboko w nas zapisana” – pisze Jacek Slaski.

Typische Lebensmittel aus Polen

„Du bist, was du isst“, czyli jesteś tym, co jesz. W tej niemieckiej sentencji chodzi w zasadzie o to, żeby się zdrowo odżywiać. Ale nie zdrowie mam tu na myśli. Po polsku można powiedzieć „wiesz tyle, co zjesz “. Tyle że to powiedzonko ironizuje czyjąś inteligencje. To też nie to. Dlatego tutaj niemieckie zdanie lepiej pasuje. Dosłownie jesteśmy tym, co jemy. 

Jacek Slaski

Jedzenie to kultura. A pewne potrawy, składniki czy smaki mają wielki wpływ na naszą tożsamość. Na to, kim jesteśmy. Tradycje kulinarne kraju, z którego pochodzimy, kształtują nas podobnie jak język, religia czy książki. Odczuwa się to szczególnie na emigracji, z dystansu, przez brak pewnych produktów lub potraw. W Berlinie kuchnia polska nie odgrywa dużej roli, nie ma też zbyt dobrej opinii. Zna się pierogi i kiełbasę, ale polskie restauracje są rzadkością, a ludzie nie związani z Polską raczej nie wpadają na pomysł, by ugotować jakieś tradycyjne polskie danie albo pójść zjeść do Polaka, czyli na polski obiad, tak jak się chodzi do Chińczyka czy do Włocha. 

Oczywiście można kultywować polskie tradycje w domu, ale to też nie jest łatwe. A w czasach muru było wręcz trudne. Dobrze pamiętam, jak się kiedyś szukało polskiego twarogu, żeby sernik smakował jak w kraju, albo składniki na żur czy bigos. Polacy za granicą tęsknią za rodzimymi wyrobami, za ogórkami kiszonymi czy kaszą gryczaną. W Berlinie w normalnych supermarketach tych produktów nie ma. Można je co prawda kupić w polskich sklepach spożywczych, ale to znaczy, że trzeba się tam specjalnie wybrać. Czasami też ktoś coś przywiezie, od święta do święta. I tak polska kuchnia znika z życia codziennego na emigracji, a jednak jest gdzieś głęboko wpisana we mnie. Tak, jakby fakt, że urodziłem się w Gdańsku, miał wpływ na to, co lubię jeść. I jakoś tak jest. 

Ostatnio czytałem książkę o historii polskiej kuchni. O karpiach, miodzie, podpłomykach i szarlotkach. O starych Słowianach, Piastach i kawiarniach w Warszawie w czasach międzywojennych. Ta lektura zaprowadziła mnie do moich kulinarnych korzeni. Przypomniał mi się smak barszczu, klusek smażonych i pierogów z śliwkami. Obiady przygotowane przez mamę, ciotkę, babcie. Nawet dania, których zupełnie nie znałem, jak rolada po śląsku czy kaszubska prażnica, czyli jajecznica z węgorzem, wydawały mi się nagle swojskie, jakoś bliskie. 

Ze zdziwieniem zauważyłem, jak bardzo jestem związany z kulinarnymi tradycjami mojej ojczyzny dotyczą. Mimo że sam prawie nigdy nie gotowałem tych słynnych polskich potraw, a w Polsce jadam regularnie pizzę albo schabowego z pyrami, to ta dawna historia brzmi we mnie dalej. Z pokolenia na pokolenie, zapisana w genach. 

Jacek Slaski – dziennikarz, publicysta, urodzony w Gdańsku w 1976 r. Do Niemiec przyjechał z rodzicami, którzy uzyskali tu azyl polityczny. Od 1985 r. mieszka w Berlinie. Studiował etnologię i muzykologię europejską na Uniwersytecie Humboldtów. Pracuje jako dziennikarz w magazynie tip Berlin. Jego teksty ukazywały się m.in w Berliner Zeitung, Spex, Rolling Stone, Zitty, Galore. W latach 2003–2012 był współoperatorem przestrzeni artystycznej Zero Project na Kreuzbergu.

Stand: 27.07.2021, 17:24