Live hören
Jetzt läuft: Bra Fie von Fuse ODG feat. Damian Marley

Tupanie i presja mają sens

Posluchaj felietonu Ewy Wanat

COSMO Radio po polsku - Beitrag 17.09.2019 03:48 Min. Verfügbar bis 17.09.2020 COSMO Von Ewa Wanat

standPUNKTwidzenia

Tupanie i presja mają sens

"Ambasada wycofała się z kompromitującego pomysłu seminarium z udziałem ks. Tadeusza Guza i polityków AfD. Jaki morał z tej historii? Ano taki, że tupanie i presja mają sens" –  pisze Ewa Wanat.

Ewa Wanat

„Diabeł zagraża życiu poprzez choroby, które można systemowo, z pomocą przemysłu farmaceutycznego zaprogramować z wyprzedzeniem nawet do kilkudziesięciu lat, a ustawodawca polski chroni nas tylko na 8 lat zamiast generalnie brać w obronę stabilność cielesną i zdrowotną wszystkich obywateli polskich i absolutnie prawnie nie dopuścić, aby po upływie 8 lat zatruwano z iście diabelską perfidią żywe organizmy Polaków i tym samym programowano anihilację bytu narodu w zaledwie kilku pokoleniach”. Wiecie, czyje to słowa? Księdza Tadeusza Guza, którego ambasador Andrzej Przyłębski zaprosił do wygłoszenie inauguracyjnego wykładu na seminarium „Quo Vadis Europo. Chrześcijaństwo jako fundament Unii Europejskiej. Dziedzictwo Roberta Schumana”. Ta zacna impreza z udziałem profesora belwederskiego księdza Guza, miała się odbyć 23 września w Instytucie Polskim. Ksiądz tytuł profesorski otrzymał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy, zapewne pan prezydent uważa, że Guz jest wybitnym intelektualistą. A jeżeli prezydent tak uważa, to ambasador Przyłębski na bank również.  
W dodatku ksiądz profesor jest antysemitą. Miedzy innymi rozpowszechnia pogromową plotkę, że Żydzi naprawdę mordowali chrześcijańskie dzieci na macę. Potępiła go za to Polska Rada Chrześcijan i Żydów, odcięła się macierzysta uczelnia Katolicki Uniwersytet Lubelski. Swoją drogą, KUL to była kiedyś prestiżowa uczelnia, a dziś wykładają na nim między innymi takie postacie jak Tadeusz Guz. Żałość po prostu. Guz twierdzi też, że ekologia to ateistyczny, materialistyczny i nihilistyczny neokomunizm, a jej celem jest negacja Boga. Nazywa ją odmianą zielonego nazizmu.  
Ambasador Andrzej Przyłębski nie poprzestał na zaproszeniu tego wybitnego polskiego umysłu, zaprosił również elitę niemieckiego życia intelektualnego, czyli polityków AfD. A co, jak szaleć to szaleć. Widocznie polskiemu ambasadorowi nie przeszkadza, że AfD relatywizuje niemiecką odpowiedzialność za II Wojnę Światową: „III Rzesza to tylko ptasie gówienko w tysiącletniej wspanialej historii Niemiec” – według prominentnego polityka tej partii Alexandra Gaulanda. Zapewne nie przeszkadza ambasadorowi również stosunek polityków AfD do Polaków. Jej kandydat na burmistrza Görlitz swoją kampanię zbudował na straszeniu polskimi złodziejami.  
Na szczęście konferencja się nie odbędzie, przynajmniej na razie. Grupa Polaków z Berlina zaczęła robić w tej sprawie dym w imię zasady, że lepiej przeciwdziałać niż potem się wstydzić. Dzięki ich wkurzeniu o skandalu napisała "Gazeta Wyborcza" i OKO.Press, a ambasada wycofała się z kompromitującego pomysłu. Doprawdy ambasador Andrzej Przyłębski nie przestaje mnie zadziwiać. A myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy po tym, jak prześledziłam działalność i wypowiedzi ambasadora, pisząc o nim rozdział do książki, która się niebawem w Polsce ukaże. Jeden z moich rozmówców tak ambasadora scharakteryzował: Andrzej Przyłębski zasypia z PiS-em i z PiS-em się budzi. Sprawia wrażenie, jakby zawsze był krok z przodu, chcąc się rządzącej partii przypodobać. No i czasem przestrzeli. Nadgorliwość takie ma niestety skutki uboczne. Ale jak widać wystarczy czasem tupnąć wystarczająco głośno i zdecydowanie, żeby się opamiętał. Jaki morał z tej historii? Ano taki, że tupanie i presja mają sens. 
 

Stand: 17.09.2019, 21:18