Live hören
Jetzt läuft: Fête de trop von Eddy de Pretto

"Bezdomni należą do tego miasta"

Posłuchaj felietonu Ewy Wanat

COSMO Radio po polsku - Beitrag 12.11.2019 04:28 Min. Verfügbar bis 12.11.2020 COSMO Von Ewa Wanat

standPUNKTwidzenia

"Bezdomni należą do tego miasta"

Obawiam się, że Niemcy nie mają pomysłu na bezdomność, a ich humanitarne podejście problemu nie rozwiązuje. Co roku bezdomnych przybywa – pisze Ewa Wanat.

Obdachloser schläft vor einem Gebäude

Na trasie moich codziennych spacerów jest kilka mostów. Mieszkają pod nimi ludzie. Jedno z tych mieszkań szczególnie mnie intryguje – na czystym, kolorowym dywanie, równiutko pościelone, kilka par butów ustawionych na baczność, kosz na śmieci, zmiotka, szufelka. Jak się czuje ktoś, kto tak lubi porządek w takim miejscu, co myśli, kiedy kładzie się spać? Nie udało mi się zapytać, posłanie w dzień jest zawsze puste.  Dla kogoś, kto przyjeżdża do Berlina szokiem jest liczba legowisk rozłożonych wprost na chodnikach, pod mostami i wiaduktami, w niszach i bramach. Albo namioty porozbijane w parkach i na skwerach. Mieszkam tu ponad 3 lata i mam wrażenie, że co roku bezdomnych jest więcej. Nie wiadomo, ilu, podobno między 5 a 10 tysięcy. W styczniu Berlin będzie ich liczył. To przeważnie mężczyźni, co najmniej połowa z nich ze wschodniej Europy, najwięcej Polaków. Są różni – brudni, zaniedbani, tacy, którzy wsiadając do metra sprawiają, że cały wagon pustoszeje. I tacy, którzy się codziennie kąpią, są czysto ubrani, dbają o swoje miejsca do spania.   
Wszyscy, którzy zajmują się problemem bezdomności są zgodni – bezdomność to choroba. Państwa autorytarne nie przyjmują tego do wiadomości – jak Węgry Orbana, gdzie za spanie w miejscach publicznych grozi kilka miesięcy więzienia i konfiskata wszystkich rzeczy. Trzecia Rzesza też kryminalizowała bezdomnych. Naziści prześladowali ich jako „aspołecznych”. Od 1937 roku na równi z Romami i prostytutkami zamykano ich w obozach koncentracyjnych. Na przeciwległym biegunie są Finlandia i Dania – tam działa z sukcesem program „Przede wszystkim mieszkanie”. Państwo wyciąga ludzi z bezdomności, zapewniając im własny dach nad głową z normalną umową najmu. Daje opiekę pracowników socjalnych, którzy pomagają znaleźć pracę, załatwiać formalności, wrócić do normalnego życia. W Niemczech, tak jak w Polsce, są schroniska, są też mieszkania wspomagane. W berlińskich schroniskach jest około tysiąca miejsc, dziesięć razy za mało. Kto mieszka w schronisku, nie znajdzie pracy. Żeby ją dostać, trzeba mieć zameldowanie. Nikt nie wynajmie mieszkania komuś, kto jest bez pracy, a bez zameldowania nie można założyć konta w banku, nie można się nigdzie zatrudnić. Błędne koło. Elke Breitenbach, senator do spraw socjalnych w Berlinie, mówi: „Bezdomni należą do tego miasta. Nie można uczynić ich niewidzialnymi. Są tu, i są mile widziani”. Takie podejście może szokować. Choć rozumiem jego humanitarny sens, nie jestem pewna, czy skutecznie pomaga zwalczać problem bezdomności. Jest kilka filmów na You Tubie o koczujących w Berlinie Polakach, mówią np. „Ludzie w Polsce w domach nie mają tak dobrze, jak my tu na ulicy”. Opowiadają, ile można zarobić, otwierając drzwi klientom banków – do 150 euro dziennie. Nie da się jednak z tego dużo odłożyć, bo 100 euro potrzeba na dzienną dawkę heroiny. „Ulica żywi, tutaj w Berlinie to jest piękne życie” – mówią – „dostajemy jedzenie, ubrania, śpiwory, koce. Codziennie masz czyste, codziennie możesz się wykąpać”. Jest tak dobrze, więc po co fundować sobie cały ten stres z powrotem do systemu? Zastanawiam się, ile w tych opowieściach jest wyparcia, a ile prawdy. Jednocześnie obawiam się, że Niemcy nie mają żadnego dobrego pomysłu na bezdomność, a  ich humanitarne podejście problemu bezdomności nie rozwiązuje. W całych Niemczech jest kilkaset tysięcy ludzi bez domów, co roku coraz więcej. Coraz częściej padają ofiarami przemocy, w zeszłym roku było ponad trzysta takich przypadków w samym Berlinie. Moim zdaniem nie da się dłużej nie podejmować konkretnych kroków, na przykład takich jak Finlandia, gdzie działa narodowy program eliminacji długotrwałej bezdomności „Najpierw mieszkanie”. W latach 2008-2015 długoterminowa bezdomność spadła tam o 35 procent. To jedyny kraj w Europie, w którym bezdomność maleje. I to byłoby zapewne rozwiązanie, gdyby nie jeden szczegół – dlaczego Niemcy mieliby dawać polskim czy rumuńskim bezdomnym mieszkania w Niemczech? Problem należałoby pewnie rozwiązywać na forum Unii Europejskiej, ale biedniejsze kraje raczej nie mają w tym interesu – wyeksportowały swój kłopot do bogatszych państw. I mamy pat.  

Ewa Wanat

Stand: 12.11.2019, 15:37