Live hören
Jetzt läuft: West Ten von AJ Tracey & Mabel

Dla kogo grają dziś piłkarze? 

Posłuchaj felietonu Tomasza Kyci

COSMO Radio po polsku - Beitrag 25.05.2020 02:59 Min. Verfügbar bis 27.05.2021 COSMO Von Tomasz Kycia

standPUNKTwidzenia

Dla kogo grają dziś piłkarze? 

Życie bez mopsa jest możliwe, ale pozbawione sensu, mawiał legendarny niemiecki komik Loriot. Również Bundesliga bez kibiców jest możliwa, ale bez sensu – pisze Tomasz Kycia w felietonie z cyklu "standPUNKTwidzenia".  

Bundesliga bez kibicow na stadionach

16 maja – po prawie dwumiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa – powróciły pierwszoligowe rozgrywki. Oczywiście obwarowane sporymi obostrzeniami. Mecze odbywają się bez udziału kibiców, a na pustych trybunach zamiast rozentuzjazmowanych fanów widać ich kartonowe figury. Siedzący na ławce zawodnicy rezerwowi muszą nosić maski, a regulamin Deutsche Fußball Liga (DFL) mówi też, że zawodnicy po strzeleniu gola powinni powstrzymać się od przytulania i przybijania piątki, a zamiast tego powinni mieć możliwość krótkiego dotknięcia się stopami lub łokciami. Piłkarze nie mogą też pluć na boisko. 

Joshua Kimmichs Lupfer-Tor zum 1:0 für den FC Bayern München

Przyznam, że pierwsza kolejka takich rozgrywek nawet mnie rozbawiła. W radiowej transmisji mogłem usłyszeć, że w bezpośredniej komunikacji zawodowcy nie różnią się zbyt wiele od podwórkowych graczy. Oto bowiem cisza pustych stadionów pozwoliła mi usłyszeć słynne „podaj!”, „tutaj!”, albo też „plecy!” czy zwykłe „uwaga, z lewej!”, o niecenzuralnych krzykach trenerów nie wspominając. Przecież to wszystko kiedyś też było, tylko przykryte stadionową wrzawą. Bawiły mnie też faryzejskie dyskusje na temat piłkarzy, którzy rzekomo złamali reguły, bo z radości ściskali się po strzeleniu gola. Tak jakby piłka nożna nie była grą kontaktową i panowie w trakcie gry zawsze grzecznie zachowywali 1,5 metrowy dystans. 

Bundesliga przy pustych stadionach przestała mnie jednak bawić najpóźniej wtedy, kiedy chciałem pokazać najlepszych niemieckich graczy moim synom. Na stadion wejść nie możemy, a meczów na żywo w telewizji publicznej nie ma. Co więcej, obszernych relacji z meczów nie można nawet oglądać w internecie, bo telewizja publiczna nie ma do tego prawa. Kto chce w publicznej widzieć fragmenty meczów, musi włączyć telewizor o określonej godzinie. Wróciliśmy więc do XX wieku.  

Wyłączne prawa do transmisji na żywo i obszernych relacji w internecie mają oczywiście stacje pay-tv. Podstawowy abonament Bundesligi kosztuje miesięcznie co najmniej 30 euro. Pandemia koronawirusa i mecze przy pustych stadionach boleśnie przypomniały mi, dokąd zaszła zawodowa piłka nożna. Możliwości fascynacji tym sportem pozostało niewiele. Funkcji edukacyjnej też nie ma, bo jak pokazać młodemu pokoleniu najlepsze rozgrywki? Przecież tego sportu – przynajmniej na najwyższym poziomie – prawie już nie ma w przestrzeni publicznej. Zastanawiam się więc, dla kogo grają dziś piłkarze? Bo wielki cyrk bez widzów jest możliwy. Ale bez sensu. 

Tomasz Kycia

Stand: 27.05.2020, 15:37