Live hören
Jetzt läuft: Wale Mang'aa von Swat Ethic & Odi wa Murang'a VDJ Jones feat. Juacali

Nobel za przekraczanie granic

Posłuchaj felietonu Brygidy Helbig

04:55 Min. Verfügbar bis 24.10.2020 Von Brygida Helbig

standPUNKTwidzenia

Nobel za przekraczanie granic

U Olgi Tokarczuk rozpływają się granice między życiem a śmiercią, przeszłością a przyszłością, męskością a kobiecością. Za ten aspekt twórczości pisarce przyznano Nobla – pisze Brygida Helbig.

Brygida Helbig

Nobel dla Olgi Tokarczuk to okazja, aby wrócić do książek nagrodzonej. A wracając do nich, coraz wyraźniej uświadamiam sobie, jak pilnie świat potrzebuje docenienia wartości uznawanych w naszej kulturze za kobiece, i przez tysiąclecia spychanych na drugi plan, jak pilne jest, aby kobiety zaczęły czuć i wykorzystywać swoją moc, trzymaną w ryzach przez tysiąclecia męskiej dominacji. Jak bardzo moc ta była tłumiona, możemy sobie wyobrazić choćby słuchając narracji naszych matek czy babć w chwilach, gdy tracą nad sobą kontrolę, zresztą nawet słuchając uważnie samych siebie. Jednym z objawów poczucia niemocy jest ciągłe marudzenie, robienie wyrzutów, przyjmowanie roli męczennicy. Zatrzymanie się na tym etapie, choć zrozumiałe, przynosi zwykle skutki odwrotne do zamierzonych. Pierwszym krokiem do przodu jest poczucie i wyrażenie złości, gnieżdżącej się pod skórą, zablokowanej, niszczącej od środka. U Olgi Tokarczuk taką postacią-mścicielką jest emerytowana nauczycielka Janina Duszejko z powieści  kryminalnej „Prowadź swój pług przez kości umarłych” (zekranizowanej przez Agnieszkę Holland jako „Pokot”). Krwawa zemsta Duszejko na myśliwych to wyraz wściekłości na całą męsko-centryczną cywilizację zbudowaną kosztem podboju i wyzysku ziemi i innych stworzeń, kobiet, a także innych mężczyzn, napędzaną chęcią wzrostu, zysku i ambicjami ego. Nie oznacza to, że Tokarczuk wzywa do zemsty. To raczej metaforyczny obraz kobiecego buntu wobec zaniedbań naszej cywilizacji zdobywców i „myśliwych”.

Olga Tokarczuk

Tej fazy nie da się przeskoczyć, zbyt wiele frustracji nazbierało się w kobietach przez wieki. Dopiero w następnej kolejności może przyjść etap łaskawszego spojrzenia na „winowajców”, ale i na zbadanie własnego udziału w patriarchalnym spektaklu, na zintegrowanie obu perspektyw. Takie integrujące spojrzenie na świat przenika wcześniejszą powieść Tokarczuk „Dom dzienny, dom nocny”, moją ulubioną. Warto, abyśmy czuli się w domu, „u siebie”, i po stronie świadomości i podświadomości, sugeruje autorka, po stronie rozumu i emocji, nauki i intuicji, ducha i ciała, logosa i erosa, czyli wartości uważanych za męskie, i za kobiece. Warto, abyśmy umieli nie tylko konkurować, ale co-kreować, nie tylko zdobywać, ale także pielęgnować i chronić (a co się z tym wiąże, dodam, doceniać  i odpowiednio opłacać pracę w zawodach pielęgnacyjnych.) Nic nie jest czarno białe, w czarnym jest zawsze trochę białego, i na odwrót, jak w chińskim symbolu yin i yang, chociaż wielu z nas jest tak przerażonych złożonością świata, że chętnie daje się porwać teoriom wyjaśniającym go w sposób czarno-biały, prosty i jednoznaczny –  tu przyjaciel, tu wróg, tu pisiory, tam lewacy, tu feministki, tam szowinistyczne świnie. Tymczasem nasi antagoniści, nawet jeśli się mylą, pokazują nam jak w lustrze to, co w nas samych jeszcze niedopracowane, co się w naszej wizji świata, w naszym pakiecie światopoglądowym nie klei – skorzystajmy z tego, uczmy się!

Nie utożsamiajmy się stuprocentowo z jednym nurtem ideologicznym, nie kupujmy od razu, bezrefleksyjnie, całego pakietu poglądów, byleby tylko podobać się koleżankom i kolegom. Angażujmy się w konkretne, przekonujące nas cele, koncentrujmy się na nich, kultywujmy w sobie waleczność, a jednocześnie współczucie i opiekuńczość, bo wszyscy możemy je rozwinąć, niezależnie od płci. W „Domu dziennym, domu nocnym” Olgi Tokarczuk narratorka wraz z wiedźmą Martą obcinają sobie wzajemnie włosy i  tworzą z nich biało-czarną kulę, czyli coś doskonale okrągłego, łączącego przeciwległe bieguny naszej egzystencji. Bo w tej powieści w ogóle rozpływają się granice – między życiem a śmiercią, przeszłością a przyszłością, męskością, a kobiecością, także granice państw. Za ten aspekt swej twórczości, przekraczanie granic, przyznano pisarce Nobla, który zresztą także stał się okazją do ideologicznych przepychanek po obu stronach barykady. Przekraczanie jednak nie wystarczy, sztuką jest połączyć to, co po obu stronach granicy. A to już zadanie nasze, czytelników i czytelniczek. Uwaga! Ja na razie jeszcze jestem dosyć wściekła. :)

Brygida Helbig - pisarka i literaturoznawczyni, profesor UAM. Ostatnio w Berlinie ukazała się jej powieść „Kleine Himmel” (wyd. Klak). Ukończyła slawistykę i germanistykę na Uniwersytecie w Bochum, habilitowała się na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie. Jej powieść "Niebko" znalazła się w finale nagrody NIKE, podobnie jak satyra "Enerdowce i inne ludzie". Powieści zostały przetłumaczone na język niemiecki. Ostatnio wydała powieść o buntowniczej pisarce Marii Komornickiej "Inna od siebie". Tejże autorce poświęciła także monografię "Strącona bogini". Na podstawie jej szczecińsko-berlińskiej minipowieści „Anioły i świnie w Berlinie” powstał spektakl teatralny w reż. Janiny Szarek "Pfannkuchen, Schweine, Heiligenscheine". Zajmuje  się m.in. komunikacją międzykulturową, literaturą migracyjną i problematyką gender. Członek Rady Naukowej Uniwersytetu Trzech Pokoleń w Berlinie. Do Niemiec wyemigrowała w roku 1983. Mieszka w Berlinie. 

Stand: 24.10.2019, 20:40