Live hören
Jetzt läuft: Daydream von YAEL & Majan

Nadszedł czas furii

Posłuchaj felietonu Brygidy Helbig

04:05 Min. Verfügbar bis 18.06.2021

standPUNKTwidzenia

Nadszedł czas furii

Dyskryminacja jest dyskryminacją. Wyzysk jest wyzyskiem. Prześladowanie prześladowaniem. Ale trzeba walczyć tylko do momentu, do którego to jest konieczne. Ani chwili dłużej – pisze Brygida Helbig w felietonie z cyklu "standPUNKTwidzenia".

Brygida Helbig

Nie wiem już, o czym pisać. Nie wiem, bo nie wiem, jak by powiedział Leśmian. 

Ale jednak piszę, bo piszę, bo jestem pisakiem. 

Chyba jednak tak by powiedział. 

O koronie już mi się nie chce. 

O tym, że wkurzają mnie rano samochody dostawcze pod oknem mi się nie chce. 

O wyborach w Polsce mi się nie chce. 

O ogródkach działkowych w Berlinie mi się, kurtka, nie chce. 

O fajnych celach urlopowych nad Mozelą mi się nie chce. 

Ani nawet o spektakularnym otwarciu granic na moście Frankfurt-Słubice. 

O pomniku polskich ofiar II wojny światowej w Niemczech mi się nie chce, chociaż jestem za. 

O dyskryminacji środowisk LGBT w Polsce mi się nie chce. Choć jestem przeciw. 

Pisałam o tym trochę, to jakaś dziwna sytuacja wśród samych wspierających LGBT się z tego zrobiła. Ktoś użył niewłaściwych słów, trochę zboczył z drogi, i nieporozumienie gotowe. Nie chce mi się też pisać o tym, jak ci dyskryminowani i prześladowani czasem niepotrzebnie karcą tych, którzy ich wspierają, za to, że mimo dobrych intencji popełniają jakieś błędy i poruszają się jak słoń w składzie porcelany. 

O tym, że USA płoną, nie chce mi się pisać. 

Nawet o rasizmie nie chce mi się dziś pisać. Niestety. 

O Julianie Tuwimie i jego wierszyku (stworzonym w dobrej intencji), o tym, że w Afryce mieszka „nasz koleżka” i fajnie byłoby, gdyby chodził z nami do szkoły nie chce mi się pisać. Hm, intencje dzisiaj jakby liczą się mniej. Bywa, że bardziej liczą się powierzchowne sygnały przynależności do danej grupy światopoglądowej niż intencje. Ale nawet o tym nie chce mi się pisać. 

O tym, że w naszych walkach chodzi już czasem tylko i wyłącznie o rację, o pognębienie i ośmieszenie wroga – też nie. 

O tym, że nie tak walczyła Wonder Woman. 

Jasne, trzeba mówić wyraźnie. Nazywać rzeczy po imieniu. 

Dyskryminacja jest dyskryminacją. Wyzysk jest wyzyskiem. Prześladowanie prześladowaniem. Ale trzeba walczyć tylko do momentu, do którego to jest konieczne. Ani chwili dłużej. 

Bez sadyzmu. 

Starać się zrozumieć, dlaczego sprawca stał się sprawcą i skąd się w nim wzięło zło. 

I to nie jest relatywizowanie niczego. I to nie jest stanie pomiędzy. 

To jest stanie w samym środku, w ogniu, w walce, a jednocześnie na zewnątrz. 

To jest spojrzenie z szerszej perspektywy. 

Z perspektywy spoza ego, które zawsze chce mieć rację i potwierdzać samo siebie, choć podobno nie istnieje. 

To jest, jakkolwiek to zabrzmi, perspektywa przebaczenia, sobie i innym. 

Ale nie można przebaczać zbyt szybko. Bo to się nie uda. 

Jak nie udało się Niemcom i Polakom po zbyt pospiesznie napisanym liście biskupów polskich do niemieckich z propozycją wzajemnego przebaczenia w roku 1965, 20 lat po wojnie. 

To, co za wcześnie niby przebaczone, powraca. 

O tym, że bycie uduchowionym nie oznacza nie odczuwania i nie wyrażania złości - nie chce mi się pisać. 

Zanim grupy poniżane i dyskryminowane przebaczą, muszą wyrazić wściekłość, oburzenie, poczuć, że widzimy ich krzywdę, że chcemy ją naprawić. (Jednak piszę.) A my, jeśli jesteśmy uprzywilejowani, musimy to przyjąć, wziąć na klatę, przez jakiś czas. 

Bez samobiczowania i samoponiżania, bo to nic nie da. 

Ale z głęboką świadomością i współczuciem. 

To początek nowego. 

Bo świat oparty na wyzysku, dominacji, segregacji nie ma szans. 

Nadszedł czas furii. Oby nie zemsty, odwetu. 

A jeśli, to na krótko. 

Brygida Helbig - pisarka i literaturoznawczyni, profesor UAM. Ostatnio w Berlinie ukazała się jej powieść „Kleine Himmel” (wyd. Klak). Ukończyła slawistykę i germanistykę na Uniwersytecie w Bochum, habilitowała się na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie. Jej powieść "Niebko" znalazła się w finale nagrody NIKE, podobnie jak satyra "Enerdowce i inne ludzie". Powieści zostały przetłumaczone na język niemiecki. Ostatnio wydała powieść o buntowniczej pisarce Marii Komornickiej "Inna od siebie". Tejże autorce poświęciła także monografię "Strącona bogini". Na podstawie jej szczecińsko-berlińskiej minipowieści „Anioły i świnie w Berlinie” powstał spektakl teatralny w reż. Janiny Szarek "Pfannkuchen, Schweine, Heiligenscheine". Zajmuje  się m.in. komunikacją międzykulturową, literaturą migracyjną i problematyką gender. Członek Rady Naukowej Uniwersytetu Trzech Pokoleń w Berlinie. Do Niemiec  wyemigrowała w roku 1983. Mieszka w Berlinie. 

Stand: 18.06.2020, 18:48