Live hören
Jetzt läuft: Kaät von Roseaux feat. Blick Bassy

standPUNKTwidzenia

Warszawa – nowa europejska stolica emigracji

Stand: 06.08.2022, 19:03 Uhr

„40 lat temu opozycjoniści i ludzie kultury uciekali do Paryża, Londynu czy Berlina Zachodniego. Teraz Warszawa w dziwny pansłowiański stała się miejscem, w którym przepędzone dusze ze wschodu znajdują się i gubią” – pisze Jacek Slaski.

Jacek Slaski

 

Felietonu Jacka Slaskiego posłuchaj od 2 min. 24

COSMO po polsku 02.08.2022 06:24 Min. Verfügbar bis 02.08.2023 COSMO Von Jacek Tyblewski


Download

Tego lata spędziłem kilka upalnych dni w Warszawie. Mieście dobrze mi znanym, ale nie moim. Jako gdańszczanin zawsze czułem pewien dystans do stolicy. Tym razem chyba go przełamałem. Chodząc po Pradze, odkrywałem ostatnie zapuszczone podwórka podupadłych kamienic nieopodal rynku, gdzie starsze panie zbierają książki do bibliotek więziennych. Oglądałem ołtarze domowej roboty i fruwające gołębie z hodowli na zarośniętej melinie. I poczułem duszę starej Warszawy. Mitycznego miasta, w którym tata Kazika śpiewał ballady, Leopold Tyrmand słuchał jazzu, a grabarze z Powązek zapijali się w lokalnych barach za PRL-owskie złotówki.

Ta dusza zanika. Może już zanikła. Warszawa stała się miastem zachodnim. Tu i tam przebijają jeszcze obskurne bloki z czasów Gierka, pozostałości minionej epoki. Ale takie i w Berlinie można spotkać. Dzisiaj większość kamienic jest odnowiona. W kafejkach obok tubylców siedzą turyści. Sączą cappuccino, Aperol i drogie wina, a drapacze chmur wspinają się po warszawskim niebie. Przeraziła mnie groteskowa gentryfikacja Powiśla. Galopujący kapitalizm może mieć straszne oblicze. Jednak nowe muzea i centra nauki nad Wisłą mi zaimponowały. Co, jak co, ale Warszawa jest stolicą dużego europejskiego kraju i musi się dobrze prezentować! Tej głęboko zakorzenionej potrzeby pokazania światu, że my, Polacy, też potrafimy, nie wybiło mi z głowy 35 lat emigracji.

Jednak coś innego zrobiło na mnie największe wrażenie. Jest nim pewien nowy duch. Duch demokracji i wolności objawił mi się w barze przy Pałacu Kultury. Siedziałem tam z ludźmi z Ukrainy i Białorusi. To uciekinierzy, przybysze, nowi warszawiacy. Młodzi naukowcy związani z muzyką i teatrem odnaleźli w Warszawie ostoję. Uciekli od wojny i dyktatury, uciekli od prześladowań i bomb.

Pomyślałem o rodzicach i polskiej emigracji z czasów Solidarności. 40 lat temu opozycjoniści i ludzie kultury uciekali do Paryża, Londynu czy Berlina Zachodniego i na obczyźnie odnajdowali siebie, lub siebie gubili. Pomyślałem, że teraz Warszawa w dziwny pansłowiański sposób stała się miejscem, w którym przepędzone dusze ze wschodu znajdują się i gubią. I jak to dobrze, że tak jest.

I jeszcze jedną rzecz przez to spotkanie zrozumiałem. Wolność jest kwestią perspektywy. Dla mnie i mojego polskiego otoczenia, rząd PIS-u stworzył poczucie państwa moralnie i politycznie podupadłego, państwa, w którym prawicowa ideologia i Kościół manipulują ludem, jak chcą. Dla Eryka z Mińska czy Julii z Kijowa to błahostki, problemy na poziomie kosmetycznym. Z ich punktu widzenia może i mają racje. Ale myślę, że nawet w obliczu o wiele gorszych sytuacji innych krajów, w Polsce nie powinniśmy zapomnieć o bezprawiu i machlojach rządzącej partii. Także po to, żeby Warszawa nadal mogła być ostoją dla ludzi uciekających od cięższych warunków. Jest takie powiedzenie, że gorzej może być zawsze. No, ale przecież nie musi.

Jacek Slaski – dziennikarz, publicysta, urodzony w Gdańsku w 1976 r. Do Niemiec przyjechał z rodzicami, którzy uzyskali tu azyl polityczny. Od 1985 r. mieszka w Berlinie. Studiował etnologię i muzykologię europejską na Uniwersytecie Humboldtów. Pracuje jako dziennikarz w magazynie tip Berlin. Jego teksty ukazywały się m.in w Berliner Zeitung, Spex, Rolling Stone, Zitty, Galore. W latach 2003–2012 był współoperatorem przestrzeni artystycznej Zero Project na Kreuzbergu.