Live hören
Jetzt läuft: Ghazal von Captain Planet ft. Alsarah

„To byłby bardzo niebezpieczny sygnał” 

Manuel Sarrazin: Mam nadzieję, że wielka koalicja w przewidywalnym czasie dojrzeje do decyzji o przyjęciu takiej rezolucji.

COSMO Radio po polsku - Beitrag 08.05.2020 07:03 Min. Verfügbar bis 08.05.2021 COSMO Von Maciej Wiśniewski

„To byłby bardzo niebezpieczny sygnał” 

„Byłby to sygnał dla polskiej opinii publicznej, że Berlin chce oddzielić przeszłość grubą kreską”  – przestrzega Manuel Sarrazin, komentując doniesienia „Tageszeitung”, że budowa pomnika polskich ofiar wojny jest niepewna.

Manuel Sarrazin

Berlińska „Tageszeitung” doniosła, że budowa pomnika polskich ofiar wojny na Placu Askańskim w centrum Berlina – jeszcze do niedawna wydawałoby się mająca szerokie polityczne poparcie – jest mocno niepewna. Zdaniem „taz”, w Bundestagu przeważają obecnie jednak zwolennicy powstania centrum dokumentacyjnego, prezentującą historię hitlerowskiej okupacji w całej Europie. Czy tak jest rzeczywiście? Pytamy deputowanego Partii Zielonych Manuela Sarrazina – współprzewodniczącego polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej.

Jest Pan wielkim orędownikiem budowy w Berlinie pomnika polskich ofiar drugiej wojny światowej. Czy przyszłość tego projektu rzeczywiście stanęła na ostrzu noża?  

Wychodzę z założenia, że obietnica, którą złożył minister spraw zagranicznych Heiko Mass przy okazji obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zeszłego lata, jest nadal aktualna. Decyzja o upamiętnieniu polskich ofiar wojny i okupacji będzie papierkiem lakmusowym dla niemieckiej polityki. Będzie ona świadczyć o tym, czy strona niemiecka jest w stanie konstruktywnie kształtować polsko-niemieckie relacje na niełatwym gruncie polityki historycznej. 

Niemniej jednak dziś – w 75. rocznicę zakończenia wojny – musimy stwierdzić, że oczekiwanej rezolucji Bundestagu w sprawie budowy pomnika na razie nie ma i nie będzie? 

Zgadza się. W tym momencie nie ma żadnych tego typu projektów. Mogę tylko powiedzieć, że mam nadzieję, że wielka koalicja w przewidywalnym czasie dojrzeje do decyzji o przyjęciu takiej rezolucji. My sami na razie nie podejmujemy rozmów i czekamy, także ze względu na zmianę sposobu pracy w czasie epidemii koronawirusa. 

 Na jakie poparcie w Bundestagu może liczyć obecnie pomysł budowy pomnika dla Polaków? 

W ubiegłym roku opublikowaliśmy apel w tej sprawie i wówczas podpisało go 264 deputowanych. 261 nadal są posłami do Bundestagu. To aktualny stan rzeczy. 

Czy nie uważa Pan, że doszło do czegoś w rodzaju konkurencji dwóch pomysłów na upamiętnienie ofiar wojny – polskiego pomnika i centrum dokumentacyjnego? 

Tak, ale uważam to za sztucznie wywołaną dyskusję. Moim zdaniem, oba projekty się uzupełniają i wspieram powstanie obu. Sądzę, że jest zdecydowanie kontraproduktywne, jeżeli próbuje się wywołać wrażenie, że upamiętnienie zbrodni, których Niemcy dokonały na swoich polskich sąsiadach po roku 1939, jest konkurencyjne wobec szeroko zakrojonego i porównawczego projektu, który obejmowałby politykę okupacyjną Niemiec w Europie w czasie wojny. To z pewnością projekt godny poparcia. Jestem jednak pewien, że specyfika historii polsko-niemieckiej nie mogłaby zostać w takim centrum dokumentacyjnym wystarczająco wnikliwie przedstawiona. Uzasadnione jest kontynuowanie prac nad oboma projektami, ponieważ oba powinny mieć swoją rolę i swoje miejsce w krajobrazie pamięci Berlina.  

Przeciwnicy powstania pomnika polskich ofiar wojny – politycy, ale również historycy – mówią w tym kontekście o „nacjonalizacji pamięci”. 

Nie. To całkowicie błędne podejście. Gdyby Niemcy teraz pokazywali palcem i mówili, które ofiary w jakiej kolejności należy upamiętnić, to to byłoby nacjonalizacją pamięci. Ale przecież w 1939 r. państwo polskie zostało napadnięte, nazistowskim napastnikom chodziło o wytępienie narodu polskiego – polski naród miał zniknąć z powierzchni Ziemi. Pamięć o tamtych wydarzeniach po roku 1945 zyskała w Polsce wymiar narodowy. Teraz próba wpływania przez Niemców na polski sposób postrzegania drugiej wojny światowej albo dystansowania się od tego sposobu we własnej kulturze pamięci, byłoby wobec Polski sygnałem bardziej niż niezrozumiałym. 

Gdyby budowa pomnika polskich ofiar jednak nie doszła do skutku, co oznaczałoby to dla stosunków polsko-niemieckich? 

Myślę, że jeśli Niemcy pokażą, że nie są gotowi, aby doprowadzić ten projekt do końca, doprowadziłoby to do poważnego pogorszenia stosunków polsko-niemieckich. Byłby to sygnał do polskiej opinii publicznej, że Berlin chce oddzielić przeszłość grubą kreską. Wysłanie takiego sygnału uważam za bardzo, bardzo niebezpieczne i biorąc pod uwagę zarówno obecne relacje bilateralne, ale również wielkie znaczenie przyjaźni polsko-niemieckiej dla rozwoju Unii Europejskiej, zdecydowanie odradzam. 

 Na koniec pytanie o polską politykę. Jak Pan, jako współprzewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej, odbiera ostatnie wydarzenia w Polsce i przełożenie w ostatniej chwili wyborów prezydenckich?  

Myślę, że jest to decyzja, która daje polskiej polityce przerwę na złapanie oddechu.  Sądzę, że bardzo ważne jest, aby partie rządzące otworzyły się teraz na współpracę z opozycją tak, aby zorganizować wybory prezydenckie w sposób dający maksymalną demokratyczną legitymację ich zwycięzcy. To jest niebezpieczna gra, jeżeli przy okazji organizacji wyborów prezydenckich doprowadza się do dalszego rozpadu systemu politycznego w Polsce. Martwię się tym, że system w Polsce jest permanetnie destabilizowany. My w Niemczech, ale również w Europie, potrzebujemy silnego i ustabilizowanego systemu politycznego w Polsce, bo potrzebujemy Polski jako silnego i stabilnego partnera w rozwiązywaniu wyzwań przyszłości. 

Dziękuję za rozmowę. 

Maciej Wiśniewski

Stand: 08.05.2020, 15:57