Live hören
Jetzt läuft: La Modelo von Ozuna feat. Cardi B

standPUNKTwidzenia: Sezon na śliwki i biedę

standPUNKTwidzenia: Sezon na śliwki i biedę

Nad jeziorem w Blankenfelde bez spiny odbywa się chwacki zbiór śliwek z drzew rosnących wzdłuż drogi. Może ma to jakiś związek z alertami przewodniczącej SPD, która raptownie zauważyła, iż rentmeni w bundesrepublice cienko przędą – pisze w cyklu standPUNKTwidzenia Krzysztof Niewrzęda.

Krzysztof Niewrzęda

Ostatni miesiąc tego lata spędziłem w Berlinie, ponieważ urlopowe plany lotem strzały mi się wyczerpały. Żeby utrzymać się choć trochę jeszcze w wakacyjnej atmosferze jeździłem więc nad jezioro w Blankenfelde. No bo z Pankow, gdzie mieszkam, to nieomal rzut beretem. A dodatkowo całkiem niebrzydka okolica. Szczególnie wiosną i jesienią, gdy pojawiają się tam wyłącznie spacerowicze oraz gęsi, kaczki i łabędzie. Latem miejsce to wykorzystywane jest jako kąpielisko z dziką plażą. Nie aż tak dziką oczywiście jak dziki łosoś z marketu, ale raczej niekontrolowaną. Czego dowodem są chociażby swobodne igraszki psów między opalającymi się bywalcami. A także przechadzki obnażonych facetów, w podeszłym wieku, ostentacyjnie prezentujących swoje akcesoria. Bez spiny odbywa się tam także chwacki zbiór śliwek, z drzew rosnących wzdłuż drogi prowadzącej do jeziora. Często dokonywany zresztą przy użyciu drabin, przywożonych przez styranych nieboraków w pokancerowanych samochodach. Może ma to jakiś związek z alertami przewodniczącej SPD, która raptownie zauważyła, iż rentmeni w bundesrpublice cienko przędą. I niektórzy stołują się nawet w śmietnikach. Świadczy to z pewnością o ich dość kompulsywnej determinacji. Tym bardziej, że niekiedy można za to narazić się na prawne konsekwencje. Doświadczył tego pewien 78 letni mieszkaniec Górnej Bawarii. Z racji tego, iż w 2017 roku sąd w Mühldorfie skazał go na karę 200 euro grzywny. W uzasadnieniu podano, iż starszak – mniej, czy bardziej świadomie – ale jednak, dokonał kradzieży, gdyż przywłaszczył sobie odpady z kontenera przypisanego do konkretnego dyskontu. Tak że ten… Przymus prawny. Et cetera. Mały problem pojawił się tylko ze względu na to, iż comiesięczny dochód zbójnika nie przekraczał 300 euro. Sąd więc uznał, że grzywnę można zamienić na 20 dni aresztu. 

Na szczęście zbieraczy śliwek w okolicy jeziora w Blankenfelde nikt za ich aktywność nie karze. Nikt nawet ich nie tropi. Całe wiadra owoców wywożą więc z urodzajnej destynacji. Inni zaś w tym czasie opalają się. Psy hasają. I jest luz. 

Krzysztof Niewrzęda

Krzysztof Niewrzęda (ur. w 1964 r. w Szczecinie) – poeta, prozaik i eseista. Za twórczość literacką nagrodzony Złotą Sową Polonii (2017), przyznawaną przedstawicielom światowej Polonii za dokonania twórcze i artystyczne. Finalista Nagrody Poetyckiej Silesius (2011) i Europejskiej Nagrody Literackiej (2009). Laureat konkursów poetyckich i prozatorskich m.in. Europejskiego Konkursu PEGAZ – EUROPA (1997) oraz Nagrody im. Marka Hłaski (2003). Nominowany do Literackiej Nagrody Mediów Publicznych COGITO (2008). Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2009). Autor tekstów do utworów grupy SBB. Współautor tłumaczenia z języka niemieckiego książki Olafa Kühla „Gęba Erosa. Tajemnice stylu Witolda Gombrowicza” (2005). Wydał tomy wierszy: „w poprzek” (1998), „poplątanie” (1999), „popłoch” (2000), „popołudnie” (2005), „popiół” (2012), powieść poetycką „Second life” (2010), zbiór esejów „Czas przeprowadzki” (2005) oraz powieści: „Poszukiwanie całości” (1999, 2009 – wydanie drugie, poprawione), „Wariant do sprawdzenia” (2007), „Zamęt” (2013). Był redaktorem ukazującego się w Niemczech pisma „B-1”, stałym współpracownikiem dwumiesięcznika „Pogranicza”, kwartalnika „Elewator” oraz felietonistą „Gazety Wyborczej”. Publikował w licznych pismach literackich i społeczno-kulturalnych oraz antologiach w Polsce, a także w tłumaczeniach na języki obce m.in. w Chorwacji, Japonii, Francji, Niemczech i Ukrainie. Mieszka w Berlinie. 

Stand: 26.09.2018, 19:10