Live hören
Jetzt läuft: Sie is geladen von Seeed feat. Nura

Radość, niepewność i strach

Adam Gusowski: Pociągi wiozące obywateli NRD w kierunku rajskiego reichu dla mnie nie zwiastowały odwilży

02:51 Min. Verfügbar bis 07.11.2024 Von Adam Gusowski

standPUNKTwidzenia

Radość, niepewność i strach

W listopadzie 1989 r. zdziwienie mieszało się z radością, niepewność ze strachem. Historia pokazała, że zmian nie trzeba się bać – pisze Adam Gusowski w felietonie z cyklu "standPUNKTwidzenia".

Mur Berliński

Było nas wielu. Niektórzy mieli brody emigracji po kolana, inni wypieki  na twarzach pierwszych emigranckich dni. Łączyło nas nie dużo, ale byliśmy migrantami z Polski w Berlinie Zachodnim, gdy na naszych oczach runął mur. Każdy z nas ma inne wspomnienia, niektórzy tylko skojarzenia z tym dniem. Migają nam obrazki przed oczami, jakieś okrzyki odbijają się echem w uszach, zapach dwutaktów, rozpromienieni ludzie w szarych ciuchach obejmowali ludzi z innej planety w jaskrawych dresach. A potem dni szaleństwa, kolejek do banków i po kebab, zapełnionych autobusów, i znów rozpromienieni ludzie w coraz mniej szarych ciuchach z jaskrawymi dodatkami. Każdy z nas widział to inaczej. 

Dla mnie osobiście berliński mur runął znienacka, z zaskoczenia. Raczej wyglądał na solidny. Wydarzenia z Węgier, Warszawy, Pragi, nie przekuwały mi się na erozję berlińskiego muru. Pociągi Bundesbahn z obywatelami NRD w kierunku rajskiego reichu dla mnie nie zwiastowały odwilży. Raczej wyobrażałem sobie ich kolejne kroki. Znaliśmy je przecież. Rejestracja w punkcie dla uchodźców, zakwaterowanie w Heimie, Laufzettel do ręki i marsz po pieczątki od agentów z USA po Czerwony Krzyż. Na końcu i tak zostaną oddelegowani na socjal, do znanej nam poczekalni społecznej, zanim nie zacznie się normalne życie. Mama zawsze mówiła, że podział narodu na wschód i zachód, na dwa systemy na dwa państwa nie jest normalny i wcześniej czy później się skończy. Skończył się wcześniej niż później. Wśród nas pojawiły się różne głosy niepewności. „Nie po to wyjeżdżaliśmy do Berlina Zachodniego, żeby wylądować w NRD” – to często wypowiadane zdanie było echem obaw polskich migrantów.  

Nie wszyscy mieli wyjaśnione kwestie pobytowe, nie wszyscy mogli czuć się bezpiecznie w nowej sytuacji, nie wszyscy wierzyli w dobry obrót otwarcia granic między RFN a NRD. Zresztą enerdowcy nie cieszyli się najlepszą opinią. W Heimach, w których razem mieszkaliśmy, uciekinierzy ze wschodnich Niemiec z góry traktowali polskich azylantów lub przesiedleńców. Polacy z kolei uważali „Dyrków” za nieprawdziwych Niemców, znaczy takich koślawych z zemstą Iwana na twarzach i ubraniach. Choć to pewnie z zazdrości i zawiści, że przez znajomość języka szybciej załatwiają swoje sprawy w urzędach, szybciej dostają mieszkanie, szybciej pracę. Widzieliśmy w nich konkurentów w nierównej walce o ten sam kąsek Zachodu. W listopadzie 1989 r. mieszało się zdziwienie z radością, niepewność ze strachem. Historia pokazała, że zmian nie trzeba się bać. 

Adam Gusowski

Stand: 08.11.2019, 00:31